piątek, 18 lipca 2014

   Rozdział1                                                
Trzynastolatka o prostych czarnych włosach, jasnej skórze i morskich oczach to niestety ja!!!
Nazywam się Andromeda Noe mam trzynaście lat mieszkam w dużym i pięknym bloku w Nowym
 Jorku i dzisiaj są moje dwunaste urodziny i to dziś przeżyłam najgorszy dzień mojego życia a
 zaczęło się to tak. 
Dziś, jak co dzień zjadłam śniadanie ubrałam się i poszłam do szkoły. Na lekcjach wszystko było takie
 Same. Ci sami nauczyciele, uczniowie klasy a jednak coś było nie tak ja to czułam i na lekcji pojawił się
się jakiś facet mówiąc, że nie mamy dziś polskiego wszyscy z radością wybiegli tylko nie ja miałam
 Przeczucie, że coś nie tak, że coś się dzieje w domu, że mama jest w wielkim nie bezpieczeństwię.
Pobiegłam jak najszybciej do domu, kiedy już byłam przed drzwiami uczucie to mnie opuściło, więc
 wszedłem do środka. Moje mieszkanie było zniszczone okna pozbijane drzwi wyłamane szafki
poprzewracane. Zaczęłam wołać mamę, ale nikt nie odpowiadał weszłam do salonu i nie mogłam
uwierzyć własnym oczom moja mama leżała bez ruchu na podłodze obok niej leżał sztylet a na
 ścianach i wokół niej było pełno krwi. To było straszne nie wiedziałam, co robić nagle poczułam, że
 Ktoś wchodził chwyciłam sztylet i odwróciłam się wtedy on złapał mnie za rękę
-. Co ty robisz? Kim jesteś i czemu jesteś w moim domu?-Zapytałam go z niesmakiem, kiedy mnie
 puścił
-. A więc twoja matka nic ci o mnie nie mówiła Andromedo? Mogłem się tego spodziewać.
-. Co kim jesteś? I skąd znasz moje imię?
-. Sam ci je nadałem córeczko.
-. Jesteś moim ojcem?
-. Tak a teraz, choć jesteś w niebezpieczeństwie.
-. Nie ja cię nie znam nawet, jeśli jesteś moim ojcem niezostanie tak mamy.
-. Wiem, ale ktoś ją znajdzie a ty musisz uciec, bo inaczej skończysz jak ona.

-. Ja … dobrze.- Spakowałam się i razem z moim ojcem wyjechałam z Nowego Jorku.   

1 komentarz: