Rozdział1
Trzynastolatka
o prostych czarnych włosach, jasnej skórze i morskich oczach to niestety ja!!!
Nazywam się Andromeda Noe mam trzynaście lat mieszkam w
dużym i pięknym bloku w Nowym
Jorku i dzisiaj są moje dwunaste urodziny i to
dziś przeżyłam najgorszy dzień mojego życia a
zaczęło się to tak.
Dziś, jak co
dzień zjadłam śniadanie ubrałam się i poszłam do szkoły. Na lekcjach wszystko
było takie
Same. Ci sami nauczyciele, uczniowie klasy a
jednak coś było nie tak ja to czułam i na lekcji pojawił się
się jakiś
facet mówiąc, że nie mamy dziś polskiego wszyscy z radością wybiegli tylko nie ja
miałam
Przeczucie, że coś nie tak, że coś się dzieje
w domu, że mama jest w wielkim nie bezpieczeństwię.
Pobiegłam jak
najszybciej do domu, kiedy już byłam przed drzwiami uczucie to mnie opuściło,
więc
wszedłem do środka. Moje mieszkanie było
zniszczone okna pozbijane drzwi wyłamane szafki
poprzewracane.
Zaczęłam wołać mamę, ale nikt nie odpowiadał weszłam do salonu i nie mogłam
uwierzyć
własnym oczom moja mama leżała bez ruchu na podłodze obok niej leżał sztylet a
na
ścianach i wokół niej było pełno krwi. To było
straszne nie wiedziałam, co robić nagle poczułam, że
Ktoś wchodził chwyciłam sztylet i odwróciłam
się wtedy on złapał mnie za rękę
-. Co ty
robisz? Kim jesteś i czemu jesteś w moim domu?-Zapytałam go z niesmakiem, kiedy
mnie
puścił
-. A więc
twoja matka nic ci o mnie nie mówiła Andromedo? Mogłem się tego spodziewać.
-. Co kim
jesteś? I skąd znasz moje imię?
-. Sam ci je
nadałem córeczko.
-. Jesteś moim
ojcem?
-. Tak a teraz,
choć jesteś w niebezpieczeństwie.
-. Nie ja cię
nie znam nawet, jeśli jesteś moim ojcem niezostanie tak mamy.
-. Wiem, ale
ktoś ją znajdzie a ty musisz uciec, bo inaczej skończysz jak ona.
-. Ja … dobrze.-
Spakowałam się i razem z moim ojcem wyjechałam z Nowego Jorku.